| T E K S T Y / T E X T Y / L Y R I C S |
INNE TEKSTY / JINÉ TEXTY / OTHER LYRICS :
Digital blues
Oprócz piosenek "Granice" (T. Lasota / R. Walaski) i "Piosenka o naszym mieście" (R. Walaski) wszystkie teksty zostały napisane przez T. Lasotę.
Kromě písniček "Granice" (T. Lasota / R. Walaski) a "Piosenka o naszym mieście" (R. Walaski) je autorem všech textů T. Lasota.
All lyrics were written by T. Lasota except for the lyrics: "Granice" (T. Lasota / R. Walaski) and "Piosenka o naszym mieście" (R. Walaski),
BLUES HANDLARZA (1992)
-------------------------------------------------------
Trzeba jakoś zarabiać na życie
a handel nam na to pozwala
handlujemy wszystkim czym się da
i śpiewamy blues handlarza
Dla nas nie ma żadnych granic
Wszędzie kwitnie to co nielegalne
Dlaczego miałbym być wyjątkiem
i nie śpiewać sobie blues handlarza
A handlarze to ciekawi ludzie
spotykają się kolorowe skóry,
są złodzieje,są gliniarze,
ale wszyscy to zacięci handlarze
Czasami cię ktoś zdradzi
i nie możesz się z tym wcale pogodzić
Jak będziesz na wolności znów zaśpiewasz sobie
blues handlarza
BLUSZCZ (2003)
-------------------------------------------------------
Nawet Mecziar, Fidel Castro, Adolf Hitler, wielki brat
wspinali się jak najwyżej w swych ogrodach u piekła bram.
A na ziemi, jak na Ziemi ludzie toczą życia cud,
Coca-Cola, Hamburgery, koniec świata, Hollywood !
gdzie ludzie błądzą w wiecznych mirażach;
Elvis, wariat, prorok, Mesjasz,
,,baby, traktuj mnie like a fool"
gdy wspinasz się jak bluszcz
Wszystcy mówią wiele, radio, ksiądz w niedziele, talk-show every day
Znów globalizacja, prostytucja, na wakacjach regeneracja.
Racja bytu, ależ Alicja, przecież policja zaraz tu będzie !
Nie uciekniesz ztąd kochana, Ziemia. jak ruletka, kręci się dziś prędzej.
spójrz, ludzie błądzą w wiecznych mirażach.
Czesiek, Jurek, coraz większy murek
rośnie wokół nas.
,,dziwny jest ten świat"
Dziś wszystko jest z pieniądza
nawet serce Twe, to banknot
co szeleści w twojej piersi,
gdy za oknem chłodny wiatr,
zapada zmierzch
BRODZĄC PRZEZ CHCIWĄ RZEKĘ
-------------------------------------------------------
Znów samotny w tym pustym domu na końcu świata
Sam sobie klownem pośród szarych dni
Głęboka noc,czarna kawa,
wybladły księżyc,sierp i młot,z papierosa dym
Stada owieczek na niebie
co noc pożera czarny groźny wilk
Lecz dziki wiatr kołysze swą melodią,
jakbyś w oddali słyszał fujarki pasterza gwizd
Pociągowe konie wracają z pól - brodzą gęstą ćmą
Północne wiadomości podał w radiu słodki spikerki głos
Jutro Walentego,dzień miłości z głową pełną złoći i trosk
Na dziedzińcu dziewczyna tańczy - śni swój nocny film
Kołysana dzikim wiatrem
- Hej dziewczyno nie odchodź,gdy nadejdzie świt
A ona zagubiona w tym dzikim tańcu
Bada nieznane jej drogi
Wie,że raz zdarzy się cud
I nie może zozumieć,że prawda jest zła,
że prawda jest w kolorach blue
Kiedyś wyryłem w ścianie serce
Miało przedstawiać radość,czy ból
Dziś mi to wszystko obojętne
a ty nawet nie uważasz,że gram w kolorach blue
Wczoraj spostrzegłem cię w tramwaju
i rykoszet przebił me serce znów
Zagubiony w tym dzikim tańcu
Badam nieznane mi drogi
Wiem,że raz zdarzy się cud
I nie chcę zrozumieć,że prawda jest zła
Życie jest karuzelą miliona snów
Całą noc brodzono przez chciwą rzekę
Jej wody były krwawe a brzegi pokryte mgłą
Czasami ktoś miał rzeki życia po szyję
Lecz każdy wiedział,że stworzono go,
by brodził przez chciwą rzekę
BUDKA PSA BURKA
------------------------------------------------------
Tam za siódmą górą, gdzie księżyc z wilkiem brat
stoją nasze domy - nasz prywatny świat
Dziś wieczorem w wiosce strażacka zabawa
Lubisz sobie popić,więc wypij aż do dna
Samotnie spędziłem dzień,teraz siedzę w cieniu drzew
Słoneczko cicho zachodzi,z rozgłośników płynie jazz
Sezonowi patrioci wykrzykują swe proroctwa
Nasza banda się schodzi,więc wypij aż do dna
Spojrzałaś mi w oczy a ja w twoją duszę
Twoje świeże serce nie jest już tak świeże
Ty pachniesz magnoliami a ja śmierdzę bluesem
Już dawno zrozumiałem,że nie pasujemy do siebie
A rzeka płynie dalej niczym zapomniana łza
a my oglądamy bajkę o niekończących się snach
Choć panujemy nad wszystkim,co ogarniamy wzrokiem
Nasza komuna rozpada się jak domek z kart
A moja Ziemia przyjmne mnie jak falę powracającą do brzegu
Rozbije serce me,spojrzy i powie: Zgrzeszyłeś synu
A poeci piszą elegie nad rzekami zalanymi blaskiem księżyca
A pod swą gwiazdą jakby w innym świecie młoda krew wzywa do buntu
Budka psa burka...
Matko rewolucjo twe dzieci idą na rzeź
Nigdy nie uwierzą,że z twych skroni nie wytrysła krew
Nic się nie zmieniło,sępy znów kołują
a jastrzębie swe cele na próżno atakują
A wieczorem w telewizji jakiś facet uśmiecha się
Kłamie jak dziwka,która nie rozróżnia czy noc,czy dzień
Uczy nas nienawidzieć nienawiść,ale ma nas gdzieś
Hej stary,zanuć nam tą swoją starą pieśń
Że twoja ziemia przyjmie cię jak falę powracającą do brzegu
Rozbije serce twe,spojrzy i powie: Zgrzeszyłeś synu
A poeci piszą elegie nad rzekami zalanymi blaskiem księżyca
A pod swą gwiazdą jakby w innym świecie młoda krew wzywa do buntu
Budka psa burka...
Samotnie spędziłem dzień,teraz siedzę w cieniu drzew
Piję dobre wino o barwie krwi i smaku łez
Ślady smutku w oczach wciągnęły mnie do dna,
lecz nigdy nie uwierzę,że skończył się nasz czas
DIGITAL BLUES
-----------------------------------------------------------------
Zegar wybił północ
ja i księżyc w nocnym barze
zapijamy wolność
szukam twej twarzy w szklance
Ostatnia świeca gaśnie,ostatnia łza po ostatniej bajce
i dalej ćma
Zegar wybił północ
za szybami gwiżdże wiatr
O świcie mnie schwytają,
zamkną do szarych krat,
utopią w papierach,zgwałcą cały mój świat
A ja daremnie szukam twych oczu w środku miasta
wybacz,ży cię pytam,
lecz wciąż nie wiem,czy to zbrodnia,czy już kara
A zegar na niebiańskiej wieży kręci się ciągle wkoło
dzień po dniu.Czy nie czujesz,jak upływają lata ?
Dziś znów niebo płacze,lecz naszych trosk nie zmyją łzy
I nawet starasz się zmienić swą twarz,
nie możesz zrozumieć,że ten świat jest zły
Twe obojętne spojrzenie i seria gorzkich kłamstw
Czy zdajesz sobie sprawę z tego,że ogarnęła nas cyfrowa gra ?
Znów księżyc wzbił się na niebie,
znów powracam z pola walki.
Moim mieczem jest serce
Mój miecz jest atutem przegranych
Każdy z nas figuruje w galeri pokonanych
Zegar wybił północ,
za szybami gwiżdże wiatr
Księżyc jest w zenicie,
lecz właśnie księżyc spowiła mgła
Wszystkich przyjaciół ukradła mi cyfrowa gra...
A ja daremnie szukam twych oczu w środku miasta
wybacz,ży cię pytam,
lecz wciąż nie wiem,czy to zbrodnia,czy już kara
A zegar na niebiańskiej wieży kręci się ciągle wkoło
dzień po dniu.Czy nie czujesz,jak upływają lata ?
Dziś znów niebo płacze,lecz naszych trosk nie zmyją łzy
I nawet starasz się zmienić swą twarz,
nie możesz zrozumieć,że ten świat jest zły
Twe obojętne spojrzenie i seria gorzkich kłamstw
Czy zdajesz sobie sprawę z tego,że ogarnęła nas cyfrowa gra ?
GOROLSKI BLUES
------------------------------------------
Żyjemy tutaj dobrych lat już
i nikt nas z tąd nigdy nie wygna,
w sercach nam bić będzie gorolski blues,
nasz dobry gorolski blues
Zawsze tu był i zawsze tu będzie
i nikt go nigdy nie zniszczy.
Przez wszelkie trucizny,którymi truty,
on zawsze nas łączył będzie, gorolski blues...
Zupełnie jedno kimkolwiek jesteś
podajmy sobie dłonie.
Utwórzmy razem wielką partyję
i zaśpiewajmy gorolski blues.
Żyjemy tutaj dobrych lat już
i nikt nas z tąd nie wygna,
w żyłach nam płynie gorolska krew
a w uszach brzmi gorolski blues...
GRANICE
------------------------------------------
Granice kręcą się wokół nas
Granice się nie kończą
Granice za chwilę zniszczą cię,
granice niesprawiedliwe i złe
Myślałaś,że już nie wrócisz,
zostaniesz,gdzie Słońce zachodzi,
jenak w sercu ci blizny zostaną
granice niesprawiedliwe i złe
Mijają dni i lata
do końca tego świata
Minie wszystko co mdłe,
granice niesprawiedliwe i złe
Granice w lasach ukryte
Granice we mgle stracone
Granice w błocie tonące
Granice niesprawiedliwe i złe
A teraz,gdy wziął ich diabeł
Teraz,gdy jesteś już wolna
Już nigdy nie rozdzielą nas
granice niesprawiedliwe i złe
JEDYNE CO ZNAJDZIESZ W MOIM MIEŚCIE TO TYSIĄCE POWODÓW BY UCIEC PRECZ
(JCZWMMTTPBUP)
------------------------------------------------------------------
w moim mieście, gdzie chłodna zima zamraża wszystkie rzeki
w moim mieście nie pękają lody nawet wczesną wiosną
w moim mieście znajdziesz tysiące powodów by uciec precz
w moim mieście chłodna zima zachmurza wszystkie twarze
w moim mieście nie kończy się zima nawet późną wiosną
w moim mieście znajdziesz tysiące powodów by uciec precz
w moim mieście nie znajdziesz jedynej żywej duszy
w moim mieście nie znajdziesz nawet kilka gramów szczęścia
w moim mieście znajdziesz tysiące powodów by uciec precz
każdej nocy, każdej nocy wychodzę z domu
każdej nocy patrzę tam, gdzie wzrok mój nie sięga
pewnej nocy ucieknę z dzikim wiatrem i nie wrócę już
wiatry wieją noc co noc, gdy wychodzę z domu
wiatry wieją właśnie tam, gdzie wzrok mój nie sięga
pewnej nocy ucieknę z dzikim wiatrem, ucieknę hen do nieba
KSIĘŻYC NAD ZIEMIĄ OBIECANĄ
------------------------------------------------------------------
Po nocy nadeszło rano,
Słońce wyszło spoza skał
tylko moja wierna rzeka nie spostrzegła żadnych zmian
Poranne łzy pokryły wszystkie kwiaty
a cykady w polach zaczły grać
Po takich cudach rosną ludziom skrzydła,
o tak,czuję się jak ptak
Krajem błąkali się niewolnicy,
niektórzy posiadali swe niewolnice
Ta moja błagała, śmiała się a ja chciałem grać
W niektórych zajazdach byłem świętym,
niektóre oberże były mi przeklęte
Grałem w pokera i przegrywałem
i znów byłem sam
Ciemiężony, ciemiężony wybacz wszystkim wszelkie zło
i pobiegnij w cztery strony niczym coś, co szczęściem zwą
Znów zostawiał ślady w piasku
Znów blask księżyca prowadził go
Ktoś deptał mu po piętach, mówił,że to zło
W dobrej wiosce, w dobrym kraju
zakochał się na całego
Przegrał i znów wstąpił do baru, by zapomnieć i stłumić złość
Ciemiężony,ciemiężony wybacz wszystkim wszelkie zło
i pobiegnij w cztery strony niczym coś,co szczęściem zwą
Ciemiężony, ciemiężony wysusz wszystkie czyste łzy
Raz wszystkie przeklęte wartości przelecą przez palce jak pył
Brat księżyc znaczy dla ciebie nie to co dla mnie
gdy kładziesz się do snu
Wkrada się bajka o ziemi obiecanej wśród złotych pól
Wiem, że w bladych twarzach okien ukryłaś swoją twarz
Nie znasz mnie,nie znam cię, znów jestem sam
Często sprzedawałem swoją duszę,
jednak ona zawsze powracała w całości,
gdy umierałem z pragnienia a rzeka miłości odpłynęła w dal
Powietrze było naładowane zdradą,
gdy wtem zabrakło przychylnych kart
Słońce diabli wzięli, każdy maską zakrył swą prawdziwą twarz
Kurant ostrzegał, radio głosiło potrzeby zmian
Strzałka kompasu słuszności wskazywała w zależności
jak dmuchał wiatr
A on zdradzał swe wielkie miłości,
nie zważał na reguły gry
W folk klubie gdzieś w głębi Greenwich Village
piękna Zuzanna sprawiła,że poczuł się młodszym
Zdradził, że w jej oczach ukrywa się księżyc
A stare radio grało Krew, Pot i łzy
Ciemiężony, ciemiężony wybacz wszystkim wszelkie zło
i pobiegnij w cztery strony niczym coś, co szczęściem zwą
Ciemiężony, ciemiężony,może wysuszysz wszelkie czyste łzy
może wyłożysz swoje karty, albo dalej będziesz śnił
I wspominał o zachodach Słońca, pocałunkach w cieniach wierzb,
gorąco szczerych nocach
i żebrakach tonących w szarości niegościnnych doków,
sfrustrowanych duszach wysłanych do miejsc,
gdzie rośnie pieprz
I o tym, by opuścić to chciwe miasto i uciec precz
Precz z tych miejsc
Rano nadeszło z chwilą, gdy brat księżyc poszedł spać
Odeszłaś cicho po palcach, gdy wkradała się mgła
Często cię widuję, spacerujesz z kimś wśród złotych pól
Nie znasz mnie, nie znam cię,nie jesteś ma, nie jestem twój
Czy nie jestem twój ?
LOKALNY EXPRES
------------------------------------------------
Znów wyjechałem na północ z miasta precz
osobowym, linia 205.
Nie wiem czy wracam, czy wyjeżdżam z domu
- Wygląda na to, że lubię się włóczyć
Konduktor ma w tłumie nikłe szanse
zkontrolować, czy ktoś kupił bilet.
Pijani chłopcy grają sobie w karty
Kim jest dla nich jakiś konduktor ?
Posłuchajcie ślepego z katarynką
- widział swoje i ma swoje prawdy.
-piewa o żołnierzach, śpiewa o wojnach,
nuci o kiczach i o arcydziełach
Na podłodze leżą rock and roll-owcy
trochę wypili i chyba mają dosyć.
Plotki przepływają z ust do ust
prędkością, której nawet expres nie dorówna.
Lokalny expres krainą gna
jakby z żółwiami na zawody.
Zawodzą nas pod każdym względem,
nie to nie expresy zza wielkiej wody.
Szukając igły w stosie siana
tak szukam trochę spokoju w wagonach.
Za chwilę może się wypienię złością !
Ale gdzieżtam, przecież jestem flegmatykiem.
Gdzie zdążają nasze lokalne expresy ?
- Do szukania sensu życia,
czy popierania fałszerstw i rupieci,
czy też kłamstw, które nigdy nie mają znaczenia ?
Lokalny expres krainą gna
jakby z żółwiami na zawody.
Zawodzą nas pod każdym względem ,
nie to nie expresy zza wielkiej wody.
Teraz, kiedy expres osiągnął końcową stację
a wagony krzyczą pustotą,
kupiłem sobie expres wieczorny,
w nim informacje są bardziej prawdziwe.
Lokalny expres krainą gna
jakby z żółwiami na zawody.
Zawodzą nas pod każdym względem ,
nie to nie expresy zza wielkiej wody.
Lokalny expres krainą gna
jakby z żółwiami na zawody.
Zawodzą nas pod każdym względem ,
nie to nie expresy zza wielkiej wody.
LOLA
------------------------------------------------
Dokąd zmierzasz mój aniele z Archangielska,
z ziemi białej, pochylonej pod ciężarem,
betonowych kościołów w których diabeł palce ma.
Takich miejsc i ludzi nie ma, Lola moja spadłaś z nieba
Nie odnajdziesz nigdzie domu ,gdy zawieje wiatr od wschodu
w którym diabeł palce ma
Popatrz Lola, twarze płyną białą zimą, a ich ślady giną w lustrach,
jak świetliki w lasach.
W Twym lusterku reszta świata po słonecznej stronie tonie
jak nadzieja w wierszach Jesienina.
Gdzieś w Europie, pewnej nocy dotknę rąk Twych, Twoich śladów,
Dotknę każdej freski na Twych dłoniach,
Oślepiony światłem lamp
Zapatrzonych w twoją twarz,
Zapatrzona w moją twarz
Zapatrzony w twoją twarz.
Więc witaj moja różo tu na końcu autostrady
Zostawiłaś za sobą kości krewnych i mogiły bez dat i nazwisk
Więc sława wielkim prorokom, od Lwowa do Sachalina
wielki naród tonie w wódce, ruda armia, łzy Stalina
Więc tyle masz dziś czasu, co od zmierzchu do świtania
od smutku do radości, od pozoru aż do kłamstwa
A czas płynie wciąż jak Wołga, kołacze nas i pieści,
w końcu zabierze wszystko żywe, jak ogień w lesie, jak rak w piersi
Groźna zima za oknami, w czarnej nocy oczy Twoje,
dwie pochodnie w pustej kamienicy
Dzwony biją nie w tę porę, nie dla kogo, gdy nad dachem zamieć tańczy,
nikt nas nie usłyszy.
Gdzie są dzisiaj Twoi blizcy, Anna, Jurij, Nina, Paweł ?
Boże nasz, ochraniaj nas na wieki,
Gdy ciągniemy za sobą głaz,
Gda patrzymy śmierci w twarz
Zapatrzeni śmierci w twarz
Zapatrzeni w śmierci twarz.
Słyszysz Lola, ma gitara płacze dzisiaj tysiącami dźwięków,
żaden dźwięk się nie powtarza.
Tak jak chwila co przemija, tak jak miłość, co się rodzi,
tak jak Słońce, które nie wygasa,
Lola wróciła dziś późno,
nie w tym miejscu, nie w tym czasie, w innej ziemi,
w obcym gwiazdozbiorze
Gdy nadszedł herbatki czas
zasnęła w rytmie fall,
odpłynęła statkiem w dal,
wtedy palnik
w kuchni
zgazzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzsssssssssssssssssł..............
NOWY DZIEŃ
-----------------------------------------------------------------
Czasami gdzieś tam coś zaszeleści komuś w głowie
i wszystkie szare sprawy są odrazu kolorowe
czasami wędrujesz samotnie ulicami
i rozpoznajesz nagle ludzi i poznajesz tych niepoznanych
czasami zjawia się gdzieś w środku dnia
czasami anioł stróż, czasami diabeł sam
pierwszy się uśmiecha, drugi podaje rum
mówią: no i co, nie wybierzesz z nas dwóch
nigdy nie wybierzesz z nas dwóch!
czasami gdzieś tam coś leci komuś w telewizji
i wszystcy widzą te makabry i nawet sąsiad je usłyszy
czasami budzę się w środku nocy i krzyczę
czasami sen szary, sen koszmarny dręczy mnie
rano budzę się zpocony, za oknami pada deszcz
przed kościołem ktoś nuci tą samą pieśń, czasami zmienia je
kawa od serwetu poplamiona, pogmatwany jest stan
czasami nawet pies nie zaszczeka, czasami każdy jest sam
czasami gdzieś tam ktoś zagra komuś na strunie
i wszystkie mury runą i chmury złe rozchmurzą się
czasami wyciągasz skrzydła ze starych dziadka szaf
i wychodzisz na dach ,gdy dmuchnie wiatr odlatujesz
z ptakami w dal
czasami zjawia się gdzieś w środku dnia
czasami anioł stróż, czasami diabeł sam
czasami wiatr wieje chłodny, ale coś innego grzeje mnie
czasami ktoś mi się śni, czasami komuś się śnię
czasami nawet słońce wschodzi po burzy
i wysuszy ślady łez i wszelkie zło wysuszy
i znowu dotrze do nas przez suche gałęzie drzew
czasami nawet wieczorem zaczyna się nowy dzień
nowy dzień, radosny dzień
MAŁY CZŁOWIEK W WIELKIM MIEŚCIE
------------------------------------------------
Czasami czuję się zgubiony
jak mały człowiek w wielkim mieście
Przełykam stach wraz z czarną kawą,
w głowie pełno dziwnych spraw
Ostatnio obcy ludzie mówili mi:
Tu każdy jest liderem w tym,co gra
Mały człowiek w wielkim mieście
- Na każdym kroku sam
Ciągle szukałem zbawienia
wkońcu któregoś tam dnia
stwierdziłem,że nie ma tu miłości,
ponoć wyschła jak rzeka - aż do dna
Mali ludzie w wielkich miastach
dawno umarli by z pragnienia
Nie wiem,jak to się stało,
jednak wszystkich ratuje matka nadzieja
W gazetach znów pełno okropności
a ulicami wieje chłodny wiatr
A dymy z fabryki,niczym mroczni jeźdzcy
zakryły Słońca twarz
A ludzie,jak dzikie wrony
rozdziobują resztki serc
Biada tym,których los zaprowadził
do tych właśnie miejsc
A wieczorem w świetle sodowych lamp,
na ulicach,których nazwy dawno znasz,
spotykasz kogoś o którym wiesz,
że jest też sam
Spotkałeś przyjaciela
Więc wreszcie nadszedł twój wielki dzień
Lecz rano stwierdzasz,że jedynym przyjacielem jest twój cień
Rozesłałem miliony listów
do miliona wielkich miast
i czekałem na odpowiedź całą wieczność,
każdy mi się śmiał
Ponoć jestem zbyt wielkim optymistą
i me marzenia błądzą wśród gwiazd
Nigdy nie powróci milion listów,
czy aż tyle jest duszy uwięźnionych w klatkach wielkich miast ?
MOTYLE I KWIATY
------------------------------------------------------------------
Całą noc wracałem Bursztynową drogą
do miejsc,gdzie ogniś stał mój dom
Tam miałem swą walentynkę
tak dawno temu, tak daleko ztąd
Teraz stoję przed drzwiami i spoglądam na pawłacz
Na umarłe drzewa i ich wieczny cień
Kiedyś mogłem tu spokojnie zestarnąć,
lecz w tych miejscach nawet Bóg nie zatrzymał się
(Więc uciekłem precz)
Siostro moja chciałbym napić się wina
i zasnąć cicho gdzieś nad rzeką
Tam wiatr porwał me wspomnienia
i kołacze je jak pośród gór dzwonów echo
I cały ten czas błazen biegał po wzgórzu
a wiatr zdmuchiwał pyłek z drzew
Amanci błądzili po parku
a malarz z siwą brodą wreszcie odezwał się
Oni są jak motyle i kwiaty
Kiedyś dawno - może jeszcze pamiętasz
jak biegaliśmy po skrzyżowaniach i rozdrożach
jak upadłe anioły
szukające gdzieś schronienia
Może pamiętasz kiedy późno się zrobiło
i gasły światła w bramach dzieciństwa
A ty,szczęściem rażona nieletnia dziewczyna
zapominałaś o chłodnych zmierzchach
tak jak motyle i kwiaty
Tydzień temu zwolniono mnie z pracy
Siedziałem całymi dniami na bruku
Patrzałem w Słońce i rozmyślałem
jak wam panie Nowak dobrze w tym igielnym uchu
I co wieczór Słońce krwawiło za wieżą kościoła
a Księżyc zawisał nad ziemią obiecaną
A gdzieś za siedmioma górami ludzie wciąż pytali
- Gdzie się podziała ta szlachetna wolność ?
Gdzie są motyle i kwiaty ?
NUDNA PERSPEKTYWA
------------------------------------------------
Na poddaszu domu 317
w kombinacji pajęczyn i cieni
czarno-białe kompozycje
wiszĄ na sznurkach przy kominie
Wszędzie wokół rządzi bieda
pracy trzeba ze szczęściem szukać
Na wszystko znajdą się pieniądze
tylko wiedzieć,gdzie ich szukać
Wszędzie pełno amunicji
celów trochę mniej
Trzeba trochę apetytu do pracy,
by osiągnąć swój cel
Rzeka płynie do morza
Dzień wczorajszy jest precz,
życie płynie dalej.
Nie naśladuj ten dzień,
nie wspominaj z żalem
prozę tamtych lat,
nie możesz ciągle brodzić
w wydeptanych ścieżkach.
Było tylu,
co myśleli właśnie tak
i kopiowali historie tamtych lat.
Niszczyli każdy groźny wiatr...
Ekscentryczne niszczyć,
wszystko jednakowe!
Jest określona norma,
kto przekroczy - ściąć głowę
Nie pokażesz nagiej prawdy
Czy to ma jakiś sens ?
- wiatło nie narodzi się w ciemnościach,
więc zapalmy świece !
Rzeka płynie do morza
Dzień wczorajszy jest precz,
życie płynie dalej.
Nie naśladuj ten dzień,
nie wspominaj z żalem
prozę tamtych lat,
nie możesz ciągle brodzić
w wydeptanych ścieżkach.
Było tylu,
co myśleli właśnie tak
i kopiowali historie tamtych lat.
Niszczyli każdy groźny wiatr...
OGLĄDAJĄC GWIAZDY NA NIEBIE
------------------------------------------------------------------
Wracam wieczorem z pracy
już prawie znużony snem
Znów będę oglądał gwiazdy
pojawiające się z końcem dnia na niebie
Znów siedzę do nocy przy oknie
znów próbuję czytać przyszłość z gwiazd
pewnie powiecie:daj zbadać się ty głupcze
co tam chcesz widzieć w tych ciemnościach ?
Lecz ja chcę oglądać jasną przyszłość
I w ciemnościach może być iskra światła
- iskra nadzieji
Oglądając gwiazdy na niebie
marzysz byle było jak najlepiej
Oglądając gwiazdy na niebie
marzysz byle było jak najlepiej
Gdy będziesz szukał wyjścia
z nieprzyjemnych sytuacji
Gdy będziesz przekraczał własny cień,
gdy będą takie chwile,że będzie krucho i ciężko
Wtedy spójrz na gwiazdy na niebie
i zrozumiesz wnet,iż nie jest wcale tak źle,
iż mogło być gorzej
Oglądając gwiazdy na niebie
marzysz byle było jak najlepiej
Oglądając gwiazdy na niebie
marzysz byle było jak najlepiej
OŁOWIANNY ŻOŁNIERZ
------------------------------------------------------------------
nie odnajdziesz nigdy swojej ziemi
choćbyś szukał nie wiem gdzie
nie usłyszysz nigdy krzyku ludu
choćbyś wsłuchiwał się w każdy szmer
nie uronisz nigdy czystej łzy
którą zmył byś wszelki żal
nie zapomnisz nigdy o tym
o czym byś zapomnieć chciał
gdyż dzwony biją z wszystkich świata stron
gdyż ludzi biją gdieś niedaleko stąd
a serca biją wciąż tak samo od lat
i co nam pozostało - ten sam gorzki smak
nie ma sensu wciąż powtarzać,
że ktoś czeka za drzwiami
nigdy nie ujawniałeś swej gościnności
i byłeś zbyt sczery - czasami
teraz wszystko się zmieni
nie będziesz już musiał nic nikomu tłumaczyć
będziesz jak żołnierz z ołowiu
wcielony do swej ojczystej armii
gdyż dzwony biją z wszystkich świata stron
gdyż ludzi biją gdzieś niedaleko stąd
a serca biją wciąż tak samo od lat
i co nam pozostało - ten sam gorzki smak
PAWEŁEK
------------------------------------------------------------------
Stawiam kolejną rundę a ty mów, co się z tobą działo
Mówisz, to nie te czasy a jedyne co nam pozostało to żal, pijmy za żal
Skończyły się nam iluzje, kończą się nam sny
Będziemy kierować tym burdelem za rok, za dwa, za trzy, uwierz mi
A więc wypij jeszcze jeden rum
Tylko po to, byś lepiej się czuł
To kolejny zastrzyk jadu, lekarstwo znane nam od lat
A więc wypij jeszcze jeden gin
I jeszcze wódkę, z ostatnich sił
Dzisiaj taka moda, każdy rzyga na swój kraj
Stawiam kolejną rundę a ty mów, co się z tobą dzieje,
Mówisz to nie te czasy, nie ci sami przyjaciele, których znam z tamtych lat
Stawiasz kolejną rundę i pytasz, co się z nami stanie
Wiesz, przyjdą nowe czasy a jedyne co nam pozostanie to szmal, płacisz i masz
A więc wypij jeszcze wina dzban
Ukrytego w chłodzie piwnicznych ścian
Tylko w jego gorzkich kroplach odnajdziesz teraz człowieka ślad
A więc wypij jeszcze śliwki łzę
Tą szklanną historię starych drzew
Kołysanych wiatrami, gdy zbliżał się deszcz
Pod niebem pełnym miodu
W wielkim ogrodzie pod Słońcem
W kamiennym odbiciu ulicy
W senne popołudnie gorące
W wiecznym tańcu zagubiony
W strefie lawin, w prądzie aut tonący
Ogłuszony szeptem ciszy
W chłodzie kościoła przed panem odkryty
W miłości do swojej dziewczyny
Zaczajony herbatą, błotem kawy brodzący
W gwiazdozbiorze, co zjawia się wieczorem
Gdy siedzisz wygodnie przed telewizorem
Jakkolwiek, gdziekolwiek, kiedykolwiek jesteś
Wielki zegar się wciąż spaźnia i spaźnia
Przez tysiące lat i miliony chwil
Każdym szeptem i oddechem zbliżamy się do krawędzi
Naszych dni...
PIOSENKA O NASZYM MIEŚCIE
------------------------------------------------------------------
Właśnie ciemność zakryła miasto
przed oczami nocnych przechodniów
Mgła potęgowała chłodną jesień
jakbyś rzucał nożem do ćmy
Błądziłem aleją kasztanów
kilka kroków od Mostu Wolności
Gdzie za ścianą słów
kręciło się podwójne życie
A na ścianach jest wszystko napisane
A na ścianach jest miłość, mądrość i chęć
Czymkolwiek są ściany dla ciebie
Spróbujmy bez nich żyć
Jeżeli masz kogoś za rzeką
to jakbyś nie miał nikogo
Palisz trawkę i widzisz w oddali
jak bohaterowie zostają schwytani
Strażnik oświetla brzeg promieniem latarni
tu nie ma chłopców szukających zwady
tu nie ma żadnych bohaterów
tu na murach znajdziesz tylko procent prawdy
A na ścianach jest wszystko napisane
A na ścianach jest miłość,mądrość i chęć
Czymkolwiek są ściany dla ciebie
Spróbujmy bez nich żyć
Kolejne mury mogą dla ciebie znaczyć
granicę między ciemną nocą i jasnym dniem
Lecz wcale nie możesz chodzić
wkaśnie tam,gdzie ci się chce
Niewielu przyjaciół podaje ci rękę
nie u wszystkich skorzystasz z niej
kimkolwiek oni byli dla ciebie
to teraz są bynajmniej niczym
I lampy uliczne grają Morse´a
i zegar dworcowy wyznacza północ
i kelner właśnie zamyka swą knajpę
a miasto dalej śni swój słodki sen...
PIOSENKI Z KOŁOWROTKU
------------------------------------------------------------------
Wędrowałem z dziewczyną wdół
doliną, co bramą nam była do chmur
wydeptane ścieżki dawno ukrył czas,
nie odnajdziesz Słońce, nie odnajdziesz nas.
Wiosną piłem wodę ze studni Twej,
odbitą w niebie, spragnioną warg
a Ty wciąż myślałaś, że gram tę grę,
jak piosenki, co napisałem sam.
Zaszeptaj mi wiersze płoche niczym skrzydła ptaków
i nitką wiatru uprządę Ci miła piosenki z kołowrotku
Zaszepataj mi wiersze płoche niczym skrzydła ptaków
i nitką wiatru uprządę Ci miła piosenki z kołowrotku
Nie śpiewałem nigdy wiersze te,
je t´aime poranek, je t´aime zmierzch,
w oczach Twoich słońce, w słońcu śmiech
pożegnały noc, powitały dzień
Jednak jabłoń w zimie zostanie stać
tam, gdzie sad utonął w białym śnie,
zdmuchnęłaś mnie, jak zapałkę wiatr
nie odnajdziesz płomień, nie odnajdę, nie
Zaszeptaj mi wiersze płoche niczym skrzydła ptaków
i nitką wiatru uprządę Ci miła piosenki z kołowrotku
hen zaszeptaj mi wiersze płoche niczym skrzydła ptaków
i nitką wiatru uprządę Ci miła piosenki z kołowrotku
Jestem smutkiem jesieni,
jestem zimowym snem,
w świcie wiosny jestem ukryty
letnim deszczowym dniem
Jestem klownem z zeszłego stulecia
wskazówką zegara, drogowskazem na rozdrożu
i choć jestem jestem wszystkim, rzeką, wiatrem, drzewem,
chciałbym być dzwonem, co rozkołacze twoje serce
POMIESZANE WIATREM
------------------------------------------------------------------
listopad, ten okrutny, najsmutniejszy w roku miesiąc
powrócił z głebi lasów do kominów starych domów
aż do wiosny w mej krainie wieczny spokój znów zagości
białą flagą ktoś przykryje wszystkie nasze złości
znów pomieszają mi się z wiatrem, twoje włosy, grzanego wina smak
dobrej drogi już nie znajdę, żyję jak ślepiec tu od lat
w głębi butelki absynthu, jej zielonej toni
odnajdę znów Limoges i żabiego króla w Łyżbicach
księżycowy bandyta,niczym wicher, szarpie drzewa
a powietrze można krajać jak sernik z rodzynkami
pomieszały mi się z wiatrem stare wiersze, stare jak Słońce blask
kiedyś wypaliłem je w gorzelni, dzisiaj nie wiem z której studni brać
więc coś powiedz, moja miła
zamieszana w dzikie wina z dzikich stron
hen od źródła, gdzie bije dzwon
a ty mówisz, wiesz mój miły
jestem senna, jednak wytrwaj do końca tej zimy
znów napoję cię słowem je t´aime
w listopadzie, w tą okrutną, najsmutniejszą w roku porę
poszedł drumlarz polem gdzieś do wsi pod jesionami
mijał martwe karczmy a w pustych domach gasły świece
więc kto teraz zaśpiewa, że świt swe Słońce znajdzie
hej wyciągnij starą harmonię co pamięta Hitlera i komunę zna
te dziury są po bombie a ślady szminki to rok 62
i tak tu siedzę pod swym niebem
kwadrans wieku, na przekór wszystkim moich świętym, papieżom, politykom, biurokratom
cały kosmos, Balcerowicz, Ameryka, rewolucja, czeski film to jeden wielki żart,
w barku mym ostry drink
spójrz to Lennon, i Yoko to Ona, Okudżawa, Warszawa, deja vu
Symanek, Versacci, Puszkin, Ty
już dojeżdżam swym pociągiem, bez biletu
do Europy, nad którą znów zawisł spleen
pada deszcz, może jutro dopiszę ten ostatni wiersz.
POWRÓT WIOSNY
(W.P. z K.Św.)
------------------------------------------------------------------
Brodzić życia pornografią, ach co za cud,
od świtu, pierwszych skrzydeł, aż po grób.
Patrzeć wciąż przed siebie, tam gdzie suchy ląd,
Ziema urodzajna, zawsze otwarty dom.
W starych zapadłych miasteczkach, gdzie życie śpi
Leżą w małej czarnej skrzynce wszelkie piękne dni
tam spływa mi do butów mój własny brud,
kipie ze mnie miłość, wiara, stary ludzki smród
Więc jeszcze dotknij mnie, ugryź mnie,
podpal mnie niechaj wspłonę jak nowe niebo o świcie
uwolnij mnie i kochaj mnie, przytul mnie, ogarniaj, dotykaj
Przenikaj mną,
Moje światło dnia, mój długi cień, coraz dłuższy cień
Czeka na Ciebie tu
w późnym winozbiorze,
w białej krainie, w powrocie wiosny
w każdym nowym dniu radosnym
Być tak hamulcowym tej gorączki pośpiechu
w pociągu bez końca na drodze bez celu.
Zatrzymałbym z Tobą tam gdzie suchy ląd
Ziema obiecana, zawsze otwarty dom.
Jednak dziś nasze konie jeszcze kuleją w dal
może to pech mój Boże a może głupi żart
choć dawno wypadliśmy ze siodła czasu
jednak musimy wypić piwo, co nawarzono nam
Więc jeszcze dotknij mnie, kochaj mnie,
podpal mnie, niechaj wspłonę jak w moim oknie Słońce
zapomnij mnie, odgryź ucho i wykłuj oczy, podrzuć sępom, nie chcę widzieć
nie chcę słyszeć nic,
Moje światło dnia, mój wieczny lęk, niechciany dar
Czeka na Ciebie tu
w zapachu rosy, w pokoju z paproci,
czy słyszysz, jak w pustej butelce mojej duszy lśni !
Przenikasz mną, jak cisza w wyludnionym domu,
czysta, przeźroczysta miłość po kryjomu.
gdy nie ma co udawać, nie ma się o co bić
wszystcy widzą wszystko, i nikt nie widzi Nic
Więc wypłyńmy szlanną łódką do przeźroczystych mórz
tam gdzie linie nieba jak Słońce na dłoniach,
niewidzialnych tak, że aż żal ich nie spostrzec,
nie usłyszeć w nas zupełnie niesłyszalny psalm.
Ponoć światło z gwiazd
wygasa już,
więc po co dalej grać wciąż tą samą grę
Słów bez znaczenia, bez miłości, bez kompasów, bez drogowskazów
na rozdrożach wiecznych dróg.
Bez zakwita już,
niechaj świt obudzi wszystkie pszczoły, niech opylą nas obficie jeszcze jeden raz
w powrocie wiosny,
w każdym nowym dniu radosnym.
PSZCZOŁY
------------------------------------------------------------------
Znów masz minę jakby odleciały ci wszystkie pszczoły
No cóż,nie ufasz mi, nie wierzysz,że jestem Twój stróż
(pod błękitnym niebem, pod osłoną nocy, na bezkresnym morzu)
Nasze statki jakby odpływały od zalewu uprzejmości
i zbliżały się do kresu naszych dróg
Będziesz szukać po wszystkich łąkach,
po wybrzeżach, we wszystkich miastach,
ale nigdy nie znajdziesz tego, czego nigdy nie zgubiłaś
Dobrze wiesz,wszystko raz się musi skończyć
a jednak Słońce znów wzejdzie na niebie
A ja utracę wszystko, odzyskam wolność,
odzyskam siłę, odzyskam wiarę i marzenia,
które zdają się być wszystkim, czego pragnę
Teraz już wiem, co napisane jest na zazdrosnym niebie,
już wiem, że nic nie narodzi się z przemocy i gniewu
Na Placu Zwycięzstwa spostrzegłaś kogoś straconego przez tłum
Był inny niż reszta, więc nie było mu sądzone dłużej żyć
(pod błękitnym niebem, pod osłoną nocy,na bezkresnym morzu)
Nasze statki jakby odpływały od zalewu uprzejmości
i zbliżały się do kresu naszych dróg
Gdy wracasz do miejsc, skąd kiedyś odeszłaś
a Twój pociąg zatrzyma się na bocznym torze
Twe serce krwawi, chociaż wciąż nie umierać Ci czas
Zawsze ktoś na Ciebie czeka,kto rozdmucha Ci włosy i szeptnie:
Kocham cię, czy kochasz mnie
Więc nie płacz więcej, dobrze wiesz,czas zagoi wszystkie rany,
czas przebaczy wszystkim kłamcom, czas przeboli wszystkie błędy
Życie jest jak rzeka, po drodze podmywa brzegi
Więc płyń łódką po rzece,szczęśliwej drogi
ROBERT JOHNSON
------------------------------------------------------------------
Do Three Forks było coby kamieniem dorzucił,
kroczył wolno prerią,nim się świat obudził
Lubi tak powracać za jedną z kochanek
ryzyko jest mu dane
Mówią,że jest w spółce z diabłem
ma dryg w dłoniach,wolność w sercu
Jednak jego powroty budzą mieszane uczucia
gdy z nadejściem nocy zmienia się z waleta w króla
Nigdy nie pij z otwartej butelki
Nigdy nie wiesz,co w niej może być
Jesteś niczym Ikar z tej legendy
Czym wyżej się wznosisz,głębiej upadasz w dół
Do delty Mississippi,
orleańskich pól przeplatanych pajęczyną dróg,
niekończących się linii telegraficznych, elektrycznych,
plantacji tytoniu, plantacji bawełny, plantacji deszczu pragnących
Gdzie proch w ustach czujesz, gdy idziesz wciąż przed siebie,
gdzie w rzece gasisz pragnienie i nocujesz pod gwiazdami,
skąd bierzesz porywcze melodie,erotyczne wiersze,
z miejsc,gdzie są ospałe popołudnia,dni,miesiące,lata,wieki
Nigdy nie pij z otwartej butelki
Nigdy nie wiesz,co w niej może być
Jesteś niczym Ikar z tej legendy
Chciałeś lepiej na tej ziemi żyć
Leżysz gdzieś na skraju drogi
łączącej samotność z samotnością
i żadna pomoc nie nadchodzi
by zabrała cię od tego co zrobiłeś
gdzieś daleko stąd
Teraz,gdy swe życie oddałeś bratom
wdechujesz kwiaty łąk,chociaż nikt nie wie gdzie
zrazu zostałeś legendą
i wszyscy uwielbiają cię
I wszystko co zostało nietknięte na Twej Ziemi
jak przewoźnik łączący ludzi z sobą
tak i Twa Muzyka łączy oba brzegi
Hej Johnson ! Chciałbym porozmawiać z tobą...
SERENADA PÓŁNOCNA
-----------------------------------------------------------------
nie powiem nigdy, że życie to uszyte jest na miarę
znów budzę się o świcie z tymi samymi kłopotami
ktoś zabłądził w labiryncie a ja znów muszę uwieżyć,
że życie to jak proch, czy jak łza z porcelany
bez litości chciałem spłukać wszelką swoją przeszłość
wymazać swe imię z tej wielkiej ludzkiej mapy
a ty wślizgujesz się w me życie jak dziwka w obcą pościel
w tym chciwym mieście budzę się każde rano pijany
patrzałem w twe oczy, patrzałem w latarnie północy
a ty śpiewałaś sobie tylko trala-la, trala-la
a jednak byłem tylko następnym aniołem ze złamanymi skrzydłami
pogrążonym w tym pustym mieście pełnym kłamstw
znów tańczą koty na zymsach, skrada się noc - kocie tańce
krawędzie są zbyt ostre, łatwo z nich nie spaść w dół
jednak ja wybrałem inną drogę,spacerując w chłodzie cieni
kochanie, gdy jesteś na dnie istnieje tylko droga w górę
patrzałem w twoje oczy,patrzałem w latarnie północy
a ty śpiewałaś sobie tylko trala-la,trala-la
pozostałaś tylko następnym aniołem ze złamanymi skrzydłami
pogrzebana w pustym mieście pełnym kłamstw
SPRAWY ZŁE I GORSZE
-----------------------------------------------------------------
Słońce jeszcze nie wygasło,
choć już koniec lata zbliża się
Ciągle pali z ostra - opieka nas
Góry wciąż przepełnione,
w rzekach głowa na głowie
A nam się nie chce odejść a nam się nie chce odejść
To co było dobre
warto powtarzać wciąż
Złe się z planów wykreśla
- dobre zostaje tam
A kiedy to wszystko ograne
znudzi to każdego z nas
Marzenia były spełnione,
już najwyższy czas
W CENTRUM
---------------------------------------------------------------
Hej panie, kocham pana,niech pan zrzuci jakieś grosze
Pan jest u nas witany,więc niech pan zrzuca, bardzo proszę
Hej panie, witam pana,niech pan odkupi moją armię
Armię woskowych figurek i Napoleona z bronzu, panie
Na nic mi twe diamenty, twe obrączki kwitną rdzą
Zabierz gdzieś te święte bzdury, czy nie widzisz, że nie jestem ztąd
Mam swe życie, swój szyk i ład
Idź swoją drogą, nie będziesz sam
Hej panienko, palisz za sobą mosty
Nie zważasz na komplementy pijaków z chinatown
Jesteś znów sobą, dumą pokryta,pawem w środku dżungli
Nogi ala Bette Davis, oczy jak astralna łza
Lecz u ciebie nie wszystko chodzi, jak mój zegarek przed naprawą
o potknęła się i otwiera swą grę
Ta tragedia dla niektórych jest zabawą
jak gołębie w moim śnie
Słońce znów zachodzi nad brudnym miastem
jego gorycz pokryło światło z gwiazd
W czasie spisku dzieciaków policjant zarasta chwastem
a podziemie wcale nie zamierza iść spać
Idę z tobą ulicą fabryczną
strażnik celowo oświetla nas
Nie wiem wcale po co to wszystko
Może jesteśmy ostatnią szansą w centrum miasta
W WERONIE
---------------------------------------------------------------
Tego wieczoru statek przycumował do brzegu
Przypominał żaglowiec Adygska Łza
Mrok oświetlił tłum i na noc zaprzestano walk
Rekrut położył głowę na chłodny wojskowy płaszcz
Jest klucznikiem kamiennych świątyń serc
Jest lutniarzem jasnych werońskich gwiazd
i choć dla niego świeci gwiazda jedna,
blasku jej nie przygasi żadna beszczelna gra
Już płyną ogrodem pośród kwiatów bzu
Już czują słodkie przystania swych ust
Pastelowe niebo jest posiane koralami gwiazd,
czemuż wszystko miałby zniszczyć ten bezlitosny wiatr
Gdzie znikł ich cień,gdzie słychać ich szept
Czemuż gęsta ćma ciągle kpi z ich kruchej nadziei
Statek wbroczył na mieliznę,niczym żaglowiec Adygska Łza
Padł ostatni wystrzał i zapadła cisza w jasnym świetle werońskich
gwiazd
Co nam pozastało z tych kruchych chwil
- nieme nekrologi i szklanne łzy ?
Twe oczy dziś znów krzyczą samotnością
Hej Kopciuszku,czy przypadkiem nie nazywają cię Julią ?
WĘDRÓWKA ZA HORYZONT
-----------------------------------------------------------------
Te słowa uderzają niczym piorun
dziecino, dziś wieczorem spadnie mgła
pójdziemy tam, za horyzont
i przegonimy wiatr.
Proszę ukryj w duszy kompas
i zabierz aniele skrzydła dwa,
gdy w naszych oczach znów zamieszka
szarłatańska ćma.
Moja droga to taśma Möbiusa
a butelką Kleina jest mój świat,
inne miasta - pustelnie bez Słońca
a Cieszyn to mój bar
Tam prowadzą moje ślady,
moje ślady prowadzą mnie gdzieś,
gdzie kończy się widnokres,
gdzie zaczyna kres
W końcu noc zmyje swój makijaż,
utrwalona w galerii snów,
i każdy z nas stanie przed lustrem,
rozbitkowie na wszystkich końcach dróg.
Nie pytaj o drogę do miejsc, które zwiedzał już Słońca blask,
W oczach masz kompas a w sercu, gdzie dusza Twa drogowskazy
Hen prowadzą tam szlaki, przez lata, przez zmarszczki z wszystkich świata stron
Tam leży ta cisza, co wiatr ją kołysał przez skrzydła wron
Twoje droga jak taśma Möbiusa
a butelką Kleina jest twój świat,
inne miasta - pustelnie bez Słońca
a Cieszyny, kieliszki dwa
Tam prowadzą twoje ślady,
twoje ślady prowadzą gdzieś,
gdzie kończy się widnokres,
gdzie zaczyna kres
W końcu noc zmyje swój makijaż,
utrwalona w galerii snów,
i każdy z nas stanie przed lustrem,
jak rozbitkowie na wszystkich końcach dróg.
Skończyła się chwila, co była tak miła jak miła ma
wstąpiła do rzeki, jej wody przez wieki dzieliły nas
Powiedz mi miła, gdy noc się doćmiła, czy wciąż się śnisz
Pocóż znikasz kochana w sukience ze Słońca, gdy rodzi się świt
Nasza droga jak taśma Möbiusa
a butelką Kleina jest nasz świat,
inne miasta - pustelnie bez Słońca
a Cieszyn, to nasz bar
Tam prowadzą nasze ślady,
nasze ślady prowadzą gdzieś,
gdzie kończy się widnokres,
gdzie zaczyna kres
W końcu noc zmyje swój makijaż,
utrwalona w galerii snów,
i każdy z nas stanie przed lustrem,
rozbitkowie na wszystkich końcach dróg.
WESOŁYCH ŚWIĄT
-----------------------------------------------------------------
wędrowca przeszedł tuż obok białą krainą
przeszedł tuż obok ze swoją kochanką - śniegową zamiecią
zaduma zapukała cicho w nasze oczy
cicho siebie pytamy,
czy zmienił się bardzo ten nasz świat uroczy ?
cisza utkwiła jak kolce róży w mej samotnej duszy
kaleczyła zapomnienie odnajdując tym kilka zapomnianych kluczy
a wiatr zawiał w wszystkie cztery strony świata różne sobie
jak obcz bóg w obcym niebie,obc król w obcym mieście
na końcu roku zawsze miesza mu się w głowie
gdy nawet miasto już śpi
gdy nawet miasto już śni
wesołych świąt
wesołych świąt
nazajutrz pękło niebo i spadały białe liście
ukryłem w kieszeni kilka liści i pytałem :
Czy słyszysz jak wiatr gwiżdże ?
lecz żaden z nich nie doczeka końca lata
ile naszych chwil nie doczeka końca wiosny
a wokół zapadnie zmrok żałosny ?
i nawet miasto już śpi
miasto już śni
wesołych świąt
wesołych świąt